Ciepły

Wiek: 31 Dołączył: 21 Cze 2012 Posty: 41 Skąd: Płońsk
|
Wysłany: 2013-06-16, 18:30 Romet Pony 301 (019)
|
|
|
Po sprzedaży swojego pierwszego jednośladu (keeway f-act) po kilku miesiącach przyszła chęć zakupienia czegoś w miarę taniego z manualną skrzynią biegów.
Jako, że jeden z moich ziomków posiada również motorynkę szybko złapałem rometowego bakcyla. Zaczęło się przeglądanie allegro – w oko wpadła mi odrestaurowana motorynka, z silnikiem 019 (3 biegi) całkiem niedaleko ode mnie. Jedyny minus to brak jakichkolwiek dokumentów, lecz szybko umówiłem się ze sprzedającym na oględziny i pojechaliśmy zobaczyć co to warte. Po pierwszej jeździe miałem wrażenie jakby spadła mi jedynka, ale nie przejąłem się tym za bardzo, gdyż nie miałem jeszcze aż takiej wprawy w prowadzeniu motorowerów z manualną skrzynią biegów. Po ponad półgodzinnych negocjacjach, dnia 23 lipca 2011 roku stałem się posiadaczem tego oto pojazdu.
Gdy wróciłem do domu, od razu z kumplem udaliśmy się na przejażdżkę. Niestety, okazało się, że spadające biegi to wina prawdopodobnie złej regulacji lub wadliwego automatu zmiany biegów, co ponoć jest częste w silnikach 019. Po zdjęciu dekla okazało się, że luz na automacie zmiany biegów został zniwelowany poprzez użycie kleju… Kolega wyregulował biegi jak najlepiej się dało i starałem się bić kolejne kilometry ze spadającymi 1 lub 2.
Fotki z tamtego dnia:
Z czasem byłem także niezadowolony z osiągów jak na ten silnik, więc zakupiłem gaźnik GM13, który był oryginalnie w silniku 019, lecz za wiele się nie polepszyło.
Nastał rok 2012 i po podejrzeniach, że skrzynia została złożona bez podkładek postanowiłem rozebrać silnik i zafundować mu mały remont. No i bingo, faktycznie nie było niektórych podkładek. Silnik dostał nowe uszczelniacze, łożyska, sworzeń tłoka z zabezpieczeniami, pierścienie oraz przesuwkę zmiany biegów. Po złożeniu biegi spadały tylko na bardzo wysokich obrotach, więc już byłem zadowolony z o wiele bardziej komfortowej jazdy. Założyłem też pusty wydech, co by było mnie słychać na drugim końcu wsi.
Mała sesja przed rozłożeniem silnika:
A tu już rozpoczęty remont:
Później poza luzem na automacie zmiany biegów zaczęły mnie martwić również osiągi, nie mogłem przeboleć, że z reguły mocniejszy silnik 019 nie daje rady ze zwykłym dwubiegowym 023. Kupiłem nowy gaźnik k60b, który okazał się być niezbyt dobrym wyborem. Ile kurw poleciało przy regulacji tego ustrojstwa, jeszcze zacinająca się później przepustnica, która wkurzała na każdym metrze.. Przez nią także była jedna ze zaliczonych gleb, gdyż się zacięła podczas wyrwania na jedno koło, reszty chyba nie muszę kończyć…
Osiągi się polepszyły, motorynka osiągała już te swoje 50 km/h bez większych problemów.
Dostała także sprawniejszy automat zmiany biegów.
Romet był już coraz bliżej ideału, lecz w piątek pewnego listopadowego wieczoru nastąpiło coś, czego się nigdy nie spodziewałem.
Po odpaleniu nagle pojawił się ogień na gaźniku, poszło po wężykach paliwowych, no i niestety powstało piękne ognisko… Połowa plastikowych i gumowych rzeczy spłonęła tzn. schowek, błotnik, linki, do tego jeszcze doszedł bak, siedzenie, manetki i wiązka.
Tak wyglądał bak:
Aktualnie Romet jest w stanie powolnej reanimacji, na razie ogarnąłem kilka fantów:
CDN… |
|