Rezerwa 126p - Forum miłośników Malucha Strona Główna Rezerwa 126p - Forum miłośników Malucha
BEZ KOMUNISTYCZNEJ ADMINISTRACJI

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumStrona główna

Poprzedni temat «» Następny temat
Kontrolka ładowania.
Autor Wiadomość
pawelor 

Wiek: 44
Dołączył: 22 Lis 2016
Posty: 61
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-19, 14:29   

Nie wiem, czy to pomoże w rozwiązaniu Twojego problemu, ale mogę opisać swoją walkę z ładowaniem (ST, 600 ccm, '83, alternator Magneti Marelli).

Od dawna miałem dziwne problemy z ładowaniem. Dlatego też podciągnąłem sobie do kabiny mały cyfrowy woltomierz na włączniku mierzący napięcie bezpośrednio na aku - napięcie akumulatora przy wyłączonym silniku i napięcie ładowania przy włączonym (pisałem już o tym).
Czasami miałem tak, że miałem w normie 13,8 - 13,9 wolta ładowania, czasami jednak spadało do 12,5. Czasami kontrolka ładowania żarzyła się na niskich obrotach, czasami nie. Czasami zaczynała się świecić na wyższych, czasami nie. Różnie. Zauważyłem również, że w miarę nagrzewania się silnika napięcie ładowania spada a po nocy znowu jest wyższe.

Zacząłem od sprawdzenia spadków napięć tak jak pisałem powyżej, jednak ze zmiennymi efektami. Wymieniłem kabel alternator - rozrusznik (zastosowałem przycięty kupny kabel rozrusznik - akumulator), ale nie pomogło. Przeczyściłem łączenie przy rozruszniku, na jakiś czas się poprawiło a potem znów pojawił się problem. Przeczyszczenie podłączeń przy wyjściu B+ alternatora również pomogło, ale nie na długo. Wymieniłem regulator napięcia - pomogło na chwilę. Wymieniłem szczotki - pomogło na chwilę. Wyjąłem mostek prostowniczy i sprawdziłem diody (bez obciążenia) - były ok. Po ponownym włożeniu mostka i podlutowaniu uzwojeń napięcie ładowania spadło do 11,6 - 11,8 wolta. Masakra.
Podczas lutowania zauważyłem jednak, że izolacja uzwojeń przechodzących przez radiator mostka diodowego jest mocno zmęczona. Zajrzałem tam więc znowu i dołożyłem na końcówki tych uzwojeń koszulki termokurczliwe i lepiej odizolowałem je od radiatora. I czary mary, po odpaleniu miałem napięcie ładowania 14,2 wolta. Nigdy takiego nie miałem :) Po włączeniu świateł napięcie spadło do 14,0 wolta.
Niestety w miarę jazdy napięcie ładowania spada i po godzinie potrafi spaść do 13,6 - 13,7 wolta (i dalej nie spada), ale to i tak kosmos. Dopóki tak zostanie - nie ruszam :)

Przede mną jeszcze wymiana przewodu akumulator - rozrusznik (tracę na nim ok. 0,3 - 0,4 wolta) ale z uwagi na nieco skomplikowany dostęp do tunelu oraz w sumie przyzwoitego napięcia i ze starym kablem, póki co go nie ruszam.

Swoją drogą kiedyś też migała mi dioda ładowania podczas jazdy i nie mogłem zdiagnozować usterki. Zauważyłem jednak, że dioda miga w rytm kiwania się breloczka przy kluczyku i miganie diody spowodowane było zużyciem się kostki stacyjki, a z napięciem ładowania nic wspólnego nie miało. Spróbuj więc poruszać lekko kluczykiem i sprawdź, czy migająca dioda to (niezależnie od ładowania) nie jest wina kostki stacyjki.

Reasumując, dwa niestandardowe (rzadko opisywane w sieci) powody świecenia lampki ładowania:
- Uszkodzona izolacja końcówek uzwojeń alternatora powodująca zwarcia z dodatnim radiatorem mostka prostowniczego (B+).
- Zużyta kostka stacyjki powodująca miganie kontrolki ładowania niezależnie od aktualnego napięcia ładowania.

Trochę się rozpisałem, ale mam nadzieję, że ciekawie i przydatnie. Przynajmniej w temacie tematu :)

Pozdrawiam

Paweł
_________________

 
     
MariuszB 

Dołączył: 23 Paź 2018
Posty: 32
Skąd: Sieradz
Wysłany: 2019-04-19, 18:45   

Na razie stwierdziłem na aku ze nie ma ładowania. Mam u siebie jeszcze prostownik i nie chciałbym go zmieniać. Poza tym z szczegółowa elektryka samochodowa jestem niestety na bakier. Póki co silnik wyjęty do mycia i malowania. Na razie życzę wszystkim Wesołych Świat.
 
     
MariuszB 

Dołączył: 23 Paź 2018
Posty: 32
Skąd: Sieradz
Wysłany: 2019-04-21, 19:05   

Oczywiście chodziło mi o prądnice...
 
     
pawelor 

Wiek: 44
Dołączył: 22 Lis 2016
Posty: 61
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-23, 10:30   

To ja akurat odwrotnie :) Z elektryką jako-tako, przynajmniej teoretycznie sobie radzę, natomiast cały czas odkrywam nowe aspekty mechaniki, z którą nigdy nie miałem do czynienia. Ostatnio pierwszy raz w życiu wymieniłem przegub, i to prawie na poboczu pomiędzy Wrocławiem a Polanicą:)
Jak będziesz znów brał się za ładowanie, może krok po kroku uda nam się zdiagnozować problem :)
_________________

 
     
MariuszB 

Dołączył: 23 Paź 2018
Posty: 32
Skąd: Sieradz
Wysłany: 2019-04-23, 18:24   

Miałem w swoim życiu 4 maluchy w tym jednego z 1979 naprawdę w extra stanie....ale to już historia. Praca przy nich to tylko od czasu do czasu wymiana części eksploatacyjnych, przeczyszczenie gaźnika, wymiana opon itp. To było jakieś 30 lat temu i wiele rzeczy umknęło. Mimo tego zawsze z elektryki byłem "noga" a wtedy tak naprawdę mało się psuło.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Rusztowania Szalunki
Strona wygenerowana w 1,03 sekundy. Zapytań do SQL: 14