Rezerwa 126p - Forum miłośników Malucha
BEZ KOMUNISTYCZNEJ ADMINISTRACJI

Nasze żelaza - Czerwony FL Kudłatego

Kudłaty156 - 2016-07-10, 16:53
Temat postu: Czerwony FL Kudłatego
Cześć!

Jestem Kudłaty i jestem uzależniony od maluchów... Zaglądam już jakiś czas na forum, w sumie czasem czegoś szukam sam, jak to mówią - zanim zepsujesz, sprawdź jak psują to inni :) , czasem coś sam podpowiem, o ile oczywiście czas na to pozwala. W sumie długi czas się zastanawiałem, czy wstawić tutaj mojego malucha, przeglądając tematy widziałem tyle pięknych wozów, odszykowanych wizualnie, mechanicznie, i tak i tak, niektóre 100% oryginalne... Mój no cóż, wiele mu brakuje, naprawdę wiele. Tak czy inaczej odważyłem się, oto krótka historia mojego zamiłowania do fiatów, do gratów i innych zabytków i reliktów przeszłości.

Jako dziecko już kochałem się w maluchach, podobno tylko w malaczu nie "darłem mordy", mieliśmy starego malucha z 86r. (teraz wiem, że to była przejściówka), mama twierdzi, iż jako niemowlak podczas jazdy byłem spokojny, natomiast gdy gasł silnik, darłem mordę i tak mi zostało do dzisiaj.

W 94 czy 95, tato kupił drugiego malucha, stary sprzedany, w ręce znajomych (nie wiadomo co się z nim stało potem, gdy i oni go sprzedali, pewnie możemy się już nim ogolić w miejscach intymnych... no cóż, życie). Nastał czas Białej Strzały. Był to FL 650E, czyli tak ekonomiczny, że palił więcej niż stara 600 :P (żartuję :) ) z listwami bocznymi, chromowanymi klamkami i uchylnymi szybkami. Był piękny, no co tu dużo mówić... Był też moim pierwszym autem, pierwszym w którym grzebałem, pierwszym w którym z ojcem naprawialiśmy to czy tamto. Służył długo w rodzinie, jednak niestety, trafił się typowy maluch, puszka przerdzewiała w każdym możliwym miejscu. Silnik zdrowy, natomiast no reszta choć łatana parę razy, w końcu nie nadawała się do niczego. Wiecie, dzisiaj, może i bym walczył z tym, wymieniał, wspawywał, malował, natomiast wtedy, mając już dwa inne samochody w domu, zapadła decyzja - na złom. Oczywiście sama buda, wtedy tak było można, silnik, skrzynia, w sumie całe wnętrze zostało w garażu czekając na jakąś przyszłość.

Tak minęło parę lat, ja zaraz miałem zdawać prawko, no i... szukałem malucha oczywiście, bo jakże. W między czasie się pojawił w garażu BIS. Ale tylko na chwilę. Tak się trafiło, że w drugiej klasie średniej szkoły dostałem stypendium,więc na początku 3 klasy kasa była, można było szaleć. No i...Wiecie jak to jest - Malucha chcesz? Co Ty, chłopie! Poczekaj trochę to dozbierasz na wakacjach a i my Ci trochę dołożymy, kupisz sobie jakiś normalny wóz! Ale nie, ma być maluch i ch... Kupiłem sobie w końcu malacza. W mojej wiosce, sprzedawała go starsza pani. Niestety, był wytłuczony, bo pani jeździła sobie nim często na jagody do lasu... niemniej zakupiłem go za 500zł (fajna cena nie? dzisiaj to za tyle to nawet komarka nie kupi przypuszczam, no ale był to rok 2010... ). W sumie to FL. Rocznik 92, ale bez listew, no i przede wszystkim MAGLOWNICA! Myślałem, że to naprawdę bardzo rzadki przypadek, ale potem popatrzyłem na forum i wyszedłem z błędu. Na pierwszy ogień przerzuciłem silnik, ze starego białego malucha, bo orginalny ciekł z każdej możliwej strony, kasłał, prychał, bąki puszczał, no i w ogóle o kant dupy z tym silnikiem... ale o nim później. Niestety zdjęć z tego okresu nie mam, tzn może i jakieś są, ale to gdzieś przy okazji zrobione. Pierwszy pomysł był - zrobić oryginał, tak jak ma być. Poprawić co do poprawy i zostawić tak jak jest. No ale plany planami, dostałem za pół darmo zderzaki chromowane. Tak wiem, wiele osób zjedzie mnie tutaj, że jak chromy do FL'a Jestem gotowy na krytykę, ale mnie się to podoba, fakt z tyłu trochę średnio, ale jak będę miał czas kiedyś to się tam ładnie wytnie kawałek blaszki, wspawa, zaszpachluje, podmaluje i będzie ładnie. Poza tym wiecie, gdyby to był 82 rok, wtedy byłby sens budować klasyka, poprawiać itp. Natomiast 92, myślę że pospolity jest na tyle, że nie warto. Druga sprawa, ja tym jeżdżę na codzień, no może prawie, bo jak jestem na studiach to częściej wybieram MPK bo taniej... ale jeżdżę w trasy, w góry, itd. Jakbym go odpicował na klasyka, założył żółte tablice, to by strach było jechać gdzieś :D Poważnie, żal by mi było. Ale do rzeczy. Zacząłem go robić pod siebie, tak żeby mi służył, tu się półpodłogę wymieniło, tutaj się maglownicę nową kupiło (dzisiaj nie byłoby mnie na nią stać pewnie :D ), to kumpel mówi - mam Michaela ST za 70 zł Ci opchnę, miałem kupować i tak nowy tłumik, bo stary przerdzewiał, a kupować rzemiosło, czy chińskie podróbki za taką samą cenę... albo spawać stary? Tym bardziej, że wujek znalazł gdzieś komplet mocowań do ST... No i tak to coś tam, worek bez dna jak to mówią, do 500zł to jeszcze jedno zero pewnie dopisać by trzeba było :D . To jest maluch, to musi jechać. Wszystko piszczy, wszystko trzeszczy, nic nie działa - maluch jedzie. No taka prawda. Żeby maluch nie pojechał, no to nie wiem, musiałby pęknąć wał na pół. Nie zawiódł mnie ani razu, no może z wyjątkiem rozwalenia się zabieraka 50km od domu, ale i na to był sposób. Nigdy mnie nikt nie musiał ściągać, a jak coś tam się stało na trasie, to na zielonej trawce na poboczu się naprawiło... Dobra, raz zgubiłem wycieraczkę, wpadła pod TIR'a i tyle z niej było, od tamtej pory nie kupuję chińskich zamienników ramion wycieraczek... Za co kocham tego grata? A no za to, że mogę w nim sam naprawić praktycznie wszystko, mimo że jestem elektrotechnikiem, a nie mechanikiem. Wiadomo, szlifu wału nie zrobię sam, tak samo jak jakiejkolwiek precyzyjnej obróbki mechanicznej, ale poza tym, trochę wprawy, książka Reguluję i naprawiam i Zeszyty napraw i ogień :) Trochę przydługi ten opis, wybaczcie. Palny na przyszłość, duże. Może uda się kiedyś doprowadzić do stanu takiego jak auta Kolegów tutaj :) Poniżej foty.










Pozdrawiam,
Kudłaty

DeSanta - 2016-07-10, 17:53

Fajny maluszek tylko te chromy z dużym wlotem sie gryzą :/
zolo - 2016-07-10, 18:06

Chromy tam sie za bardzo nie gryza ale coś mi nie pasują felgi i chlapacze. Reszta ok. Ładny, zadbany FL
DeSanta - 2016-07-10, 18:08

Kurde ale jakby miał mały wlot to miód malina :)
CZESIO1958 - 2016-07-10, 19:14

Jest OK
Ma się Kudłatemu podobać i tyle

zibi8 - 2016-07-10, 20:38

No i jest czerwony ,a to podobno najszybsza wersja ;)
Kudłaty156 - 2016-07-10, 21:06

Co do tych wlotów. Miałem zamiar zakładać wąskie, ale w zasadzie nie psują tak bardzo widoku, bardziej ten kawałek przetłoczenia do mocowania oryginalnego zderzaka paskudzi efekt, przynajmniej wg mnie. zolo ma w swoim "białym szaleństwie" szerokie i wyglądają ok. Nie pamiętam dobrze, czy tam nie było wąskich założonych, albo miałem je gdzieś w garażu tylko były pęknięte...

A felgi i kołpaki. Wiem, trochę wiocha z tym białym do czerwonego, ale kapsle znalazłem na złomie, gość niestety wiedział, że są coś warte i zamiast za 5 dostałem za 25zł, no ale to też nie jest taka zła cena myślę. Były w dobrym stanie, trochę tam rdzy ale łatwo ją było pokonać. pomalowałem i wyglądają jako tako. Sprawa wygląda tak, że w tzw między czasie zamierzam te fele pomalować proszkowo, ale to jak zakupię nowe opony. Tu prośba o sugestie. Standardowy szary, czy może inaczej. Te kapsle... w sumie nie wiem, na pewno nie wrócę do plastikowych :mrgreen: Chlapaczy się mam pozbyć od czasu eee od kiedy go kupiłem...

Ogólnie chcę jeszcze powalczyć z tym silnikiem, który był w tym aucie w oryginale... Ale, myślałem że będzie lepiej, dopóki go nie rozebrałem. Głowica nieszczelna, wiem sprawdzanie naftą to nie sprawdzanie, ale jak nafta przez zawór spierdzieliła w przeciągu parunastu sekund... :facepalm: Ważne, że poza tym żadnych pęknięć i wżerów nie ma. Na dodatek jak zdjąłem obudowę rozrządu to zobaczyłem taką fajną dłuuugą bruzdę, którą stary łańcuszek wywalił, co ciekawe nie ten, który tam siedział, cóż, pewnie ktoś zapomniał sobie, a jak już naprawdę zaczęło dzwonić wymienił. Bałem się że opiłki poszły tam gdzie się dostać nie powinny...

tak powalczyło razem z wałkiem :) , może zdjęcia nie bardzo wyraźne, ale bruzdy i wyrwy są spore, na wałku też. Wał nie wygląda najgorzej, ale przydałoby się przeszlifować tak jak cylindry. Ogólnie sprawa wygląda tak, że mam sporo części, zawory, tłoki i pierścienie na szlif, prowadnice zaworowe, i inne tam pierdoły zachomikowane przez wujka, stryjka i ojca za starych czasów, więc zostałaby obróbka mechaniczna, to już oddałbym w dobre ręce, szlif wału, nowe panewki dorobione, szlif cylindrów i ta nieszczęsna głowica i tuleja pod wałek. Pytanie tylko czy jest sens z tego robić serię? Bo taki był pierwotny plan, myślałem jednak, że dół nie będzie tak strasznie zwalony i wystarczy głowica i cylindry, natomiast tutaj szykuje się na poważne remont silnika. Może pchając się już w to wszystko zainwestować w jakieś małe modyfikacje? I tak wałek musiałbym wymieniać. Nie wiem czy w ogóle sens jest zabierać się za to wszystko...

Cóż, tak czy inaczej, maluch żyje, jeździ, ostatnio wymieniłem łożyska, wszędzie i amortyzatory z tyłu... Będzie dobrze, a co do szybkości, no czerwony jest, znaczy że wyścigowy :E

michalidzikowsk - 2016-07-10, 23:18

Bardzo ładny jest, nie myślałeś żeby go przywrócić do oryginału ?
zolo - 2016-07-11, 08:04

Tulejowanie w bloku na wałek nie jest idealne ale ciśnienie powinien jeszcze trzymać (chyba). Dopóki trzyma ciśnienie , nie rzazy ci sie kontrolka na niskich obrotach to chyba nie ma sensu tego robić. No chyba ze chcesz mieć to zrobione profi i zapomnieć o temacie to rób.
Kudłaty156 - 2016-07-15, 13:39

Cześć,
W tzw międzyczasie rozebrałem sobie gaźnik celem regeneracji. Obecnie mam założony stary bez elektrozaworu, spisuje się ok, ale te graty się walają, trzeba coś z tym robić,bo za dużo miejsca mi ten maluch w częściach zajmuje. Nie mam tylko ośki nadwymiarowej... no i niestety trudno to zdobyć, jeszcze z rok temu widziałem u mnie w sklepie zestawy naprawcze, teraz... "panie nie ma i nie będzie", zostaje internet.

michalidzikowsk napisał/a:
Bardzo ładny jest, nie myślałeś żeby go przywrócić do oryginału ?


Nie ma sensu myślę, w końcu to tylko 92 rocznik :mrgreen:

zolo napisał/a:
Tulejowanie w bloku na wałek nie jest idealne ale ciśnienie powinien jeszcze trzymać (chyba). Dopóki trzyma ciśnienie , nie rzazy ci sie kontrolka na niskich obrotach to chyba nie ma sensu tego robić. No chyba ze chcesz mieć to zrobione profi i zapomnieć o temacie to rób.


Chcę to zrobić raz a dobrze :) Na razie bloku nie robię, trudno wałek dostać pod aparat, ale zawiozę w poniedziałek tą głowicę do Kraśnika, bo akurat na Lublin muszę się wybrać, to tzw "przy okazji".

Kudłaty156 - 2017-07-26, 10:56

Cześć,
Dawno nic nie pisałem, głównie z braku czasu. W sumie nie miałem zamiaru jakoś kontynuować tematu bo w końcu to tylko zwykły FL i wszelakie naprawy/modyfikacje są raczej standardowe, poza tym kiedy coś robię rzadko fotografuję i dokumentuję moje poczynania. No ale nic. Chcę pokrótce opisać zmagania z hamulcami w mojej czerwonej zabawce. Otóż jak pisałem wcześniej maluchem wożę się na co dzień. co tydzień/dwa odbywam podróż ok 90km z uczelni do domu więc trochę tych kilometrów się zbiera, może nie są to jakieś duże przebiegi ale w granicach 250-300km tygodniowo się uzbiera. Mam więc okazję kontrolować stan techniczny wozu organoleptycznie non stop. Ostatnio coś zaczęły mi szwankować hamulce z przodu. Raz działało fajnie tak że aż odcisk twarzy mógłby zostać na szybie, innym razem jakby słabiej, jakby praktycznie przód w ogóle nie brał. No to co...no to myślę, może się gdzieś cholera zapowietrzyła. No niby nie powinna ale maluch to maluch, pełno w nim chochlików. Odpowietrzyłem sprzęt (zrobiłem to dobrze). Dalej to samo, no to myślę, hmm cylinderki? No niby chodzą ale może gdzieś podrdzewiały pod gumkami... niet, ale mialem na stanie dwie funkiel nówki nieśmigane z Delphi, założyłem odpowietrzyłem, to samo.. samoregulatory? niepordzewiałe, nie widać szczególnie uszkodzeń... Lekko mówiąc szlag mnie trafił i stwierdzilem, że skoro tak daleko zaszedlem to przyczyną za pewne jest pompa, tzn jedna sekcja. Poszukałem po necie, 70zł, to co to jest? Do tego kupiłem parę innych pierdół przy tak zwanej "przyokazji", w paczuszce znalazły się też nowe bębny - stare już raz toczyłem (z 6-7 lat temu), a nowe nie byly jakoś szczególnie drogie więc stwierdziłem że stare zostawię sobie na pamiątkę zakonserwowane oliwą, jakby coś to pójdą jeszcze raz na tokarnię a nowe pośmigają pewnie na tyle że nie będzie mi się opłacać tego toczyć. Tak więc zabrałem się do roboty.

Z ostatnich renowacji/pseudonapraw (bo niestety blacharz/lakiernik ze mnie marny) zostało mi trochę podkładu epoksydowego i lakieru. Stoi sobie już pół roku, na pudełku pisze że ważny do 12 miesięcy więc stwierdziłem, skoro mam czas, a resztka tego miałaby się zmarnować, to czemu nie prysnąć na nowe elementy? I tak pomalowałem sobie bębny z zewnątrz. Nie wiem pewnie uznacie to za herezję, ja w sumie też tak uznałem - i tak zardzewieją i tak wiec szkoda zachodu, aczkolwiek jak już pisalem - zamiast wyrzucić epoksyd to czemu go nie użyć tutaj, zawsze to przy myciu (przez pewien okres czasu oczywiście) nie będą spływać po felgach rude strugi :) Potem przyszła kolej na tarcze. Tutaj postanowiłem użyć lakieru.



Przyszedł czas na walkę ze wszystkim po kolei. Pierwsze pompa. Przednie rurki oczywiście nie chciały się poddać kluczowi nawet temu specjalnemu z rozcięciem... więc poszły pod obcęgi. Wymieniłem cale przednie przewody, jak się bawić to się bawić. Stare vs nowe:



Miałem też ochotę wymienić wężyki, które idą od zbiorniczka wyrównawczego do pompy, ale po pierwsze czytałem na forum skarpet że ciężko jest dostać prawdziwe igielitowe wężyki a nie silikonowe, w związku z czym mogłyby się pocić... i zostalem przy starych. stara została też rurka przez cały samochód do trójnika - tył był spoko więc postanowiłem nie ruszać i nie kusić losu skoro nakrętka przy pompie puściła elegancjo się odkręciła itd... potem dam małą miedzianą podkładeczkę i będzie cacy nie będzie przeciekać.

No i czas na resztę. Wymiana tarcz, cylinderków, szczęk i bębnów. Tutaj uwaga, kupiłem w internecie nowe sprężynki, niestety mimo iż pisze "Fiat 126p FL/ELX" są wykonane źle, to znaczy, mają za długie końcówki. Trzeba było lekko przyciąć Dremelkiem bo inaczej po prostu nie dał bym rady założyć ich na szczęki. Poniżej kilka fotek jak było i jak jest.




No i grande finale, tyle że z dwóch różnych stron... ale zapomniałem zrobić fotę z piastą, bo wymieniałem łożyska i...:



Po założeniu bębnów zabrałem się za tył. Odpiąłem jeden przewód od trójnika bo się niestety nie dało odkręcić, trochę starego zostało, trochę nowego doszło. Niestety po odkręceniu piasty tylnej wyszło szydło z worka... wahacze trochę przyrdzewiały i trzeba było zamalować wykonać tzw naprawę doraźną. Nie chciało mi się tego rozpinać, piaskować i malować, jeszcze pojeżdżą trochę, bo ruda była tylko powierzchowna tam gdzie farba pusciła. Po oczyszczeniu szczotką wyszedł goły metal więc zalamowałem pędzelkiem i schnie... dziś popołudniu reszta. Dodatkowo muszę w z jednej strony łożysko wymienić z tyłu... bo niestety szlag go trafił z niewiadomego powodu :)



Nie wiem czy temat kogoś zainteresuje, niemniej chciałem się"pochwalić" walką z wiatrakami :D

Majonez - 2017-07-26, 22:54

Pewnie że interesuje, nie zawsze chce się komentować albo nie mam wystarczającej wiedzy to się nie odzywam :E , ale każdy temat czytam z uwagą i oglądam zdjęcia. Zawsze miło wiedzieć jak ktoś sobie coś tam grzebie przy maluchu :) .
Fsmfan - 2017-07-27, 09:51

Majonez napisał/a:
Pewnie że interesuje, nie zawsze chce się komentować albo nie mam wystarczającej wiedzy to się nie odzywam :E , ale każdy temat czytam z uwagą i oglądam zdjęcia. Zawsze miło wiedzieć jak ktoś sobie coś tam grzebie przy maluchu :) .
Ja tak samo
Kudłaty156 - 2017-07-29, 23:45

Cześć,
Prace w końcu zwieńczone próbnymi jazdami. Wszystko jest ok, za wyjątkiem tego, że nowa pompa łapie niżej niż stara. Nie wiem czy ten typ tak ma, chyba tak, bo układ odpowietrzony, powietrza nie ma na bank bo przelałem przez niego z półtora litra płynu póki żadnego bąbelka w wężyku na odpowietrzniku nie było... hamulce jak żylety, a ręczny jak nie w maluchu :)

Przy okazji tego, że malowałem wahacz, a raczej smarowałem go, postanowiłem poświęcić chwilę uwagi także i podłodze. Wprawdzie była zabezpieczona wcześniej podkładem, ale był on kiepskiej jakości i widać było już w kilku miejscach małe kropki rudej. Rozszlifowałem wszystko do gołego metalu i pomalowałem epoksydem dwa razy (muszę w końcu gdzieś ten litr zużyć :mrgreen: ):



Oczywiście jak to w życiu bywa na malowaniu się nie skończyło. postanowiłem położyć też matę butylową i piankę na to. Półpodłogi wspawywałem jakieś dwa lata temu, od tamtej pory jedyne wygłuszenie jakie miały to te kawałki filcu. Fabrycznie były tam maty bitumiczne ułożone, więc postanowiłem pójść krok dalej w 21 wiek i zastosować nowocześniejsze materiały. Zostało mi akurat tyle mat zarówno jednej jak i drugiej żeby wykleić tylną ścianę grodziową i półkę. A pianką wyciszyłem także blachy pod siedzeniem. Wrażenia? Powiem tak: żałuję że nie kupiłem więcej maty butylowej i nie nakleiłem jej na blachę pod siedzeniem bo nadal słychać wycie skrzyni, natomiast jeśli chodzi o silnik, różnica jest. Nie jest to może efekt wow, ale myślę że po prostu sama konstrukcja malucha nie pozwoli uzyskać nic lepszego. Po prostu wszystkie wibracje przenoszą się na tą malutką budę i raczej nie da się zrobić tak, by silnik był niesłyszalny. Natomiast mnie efekt się podoba. przy 80km/h da się normalnie rozmawiać, gdzie wcześniej mówiłem podniesionym głosem. To pierwsze wrażenia, zobaczymy jak będzie dalej.



Dziękuję Koledzy za zainteresowanie :)

Mam jeszcze jedno pytanie. Czy da się może znaleźć gdzieś taką gumkę osłaniającą rozpieraki? Czy tylko złom mnie ratuje?


Mateusz9510 - 2017-07-30, 10:29

Kudłaty156 napisał/a:
Wszystko jest ok, za wyjątkiem tego, że nowa pompa łapie niżej niż stara.

U mnie było to samo, kupiłem używaną ale oryginalną pompę w bdb stanie i jest super. :)

Bonifacy - 2017-07-30, 22:33

Mateusz9510 napisał/a:
Kudłaty156 napisał/a:
Wszystko jest ok, za wyjątkiem tego, że nowa pompa łapie niżej niż stara.

U mnie było to samo, kupiłem używaną ale oryginalną pompę w bdb stanie i jest super. :)


Mateusz, a też miałeś nową pompę Delphi? Też chciałem robić hamulce, a na Allegro widzę pompy od trzech (czterech?) producentów - Delphi, Metelii, Samko, i jakaś bezimienna włoska.

Kudłaty, hamulce zrobiłeś po prostu pięknie :) - bardzo starannie. A co do wężyków, to myślę, że tak piszą, bo stosują w skarpecie, tak jak w Żuku, żrący płyn DA-1. I od niego wężyki się rozszczelniają. A wężyki igielitowe (zbrojone też) są na Allegro.

Kudłaty156 - 2017-11-21, 21:36

Cześć!

Trochę może bez sensu post, ale tak pomyślałem że skoro skusiłem się na zakup nowej pompy delphi i reszty fantów to wartałoby je ocenić po 3 miesiącach testów. Otóż od lata zrobiłem trochę kilometrów maluchem ponieważ wciąż używam go na co dzień. Moje wrażenia odnośnie nowej pompy i cylinderków są bardzo pozytywne. Jak już wspominałem wcześniej faktem jest że nowa pompa łapie niżej niż stara oryginalna. Nie wiem dlaczego tak jest, nie zastanawiałem się :D Jeśli natomiast chodzi o samo działanie spisuje się super bez żadnych problemów. Przegląd przeszedł śpiewająco (cytując pana diagnostę - no hamulce to on ma nader dobre ) więc śmiało mogę polecić nową pompę i cylinderki jeśli ktoś zmienia, remontuje ewentualnie naprawia, wbrew pozorom i cenie nie jest to wyrób jakościowo podobny jak to dzisiaj często bywa:)

Pozdrowienia!
Kudłaty

Kudłaty156 - 2019-03-28, 21:14

Cześć!

Jakoś tu trochę się zakurzyło... Cóż czas nieubłaganie leci, majówka się zbliża trzeba było zacząć coś dłubać. Oczywiście planów jest sporo i być może uda się mi wyrobić ale... na pierwszy rzut skrzynka... Ogólnie nie było tragedii, wymiana półosi, wymiana kamieni, ustawienie wszystkiego i wymiana uszczelek.

Rozebranie wszystkiego trochę zajęło, choć tym razem obudowa dyfra puściła bez problemów



Wymieniliśmy półośki, pomoc taty jak zawsze się przydała :mrgreen:



Kamienie trochę zjechane ale co poradzić, reszta w całkiem dobrym stanie :)





No i myk po 2 godzinkach skyrznka złożona i suchutka :) Teraz tylko zalać olejem i wrzutka do auta :)



I tak oto popołudnie minęło, a na weekend czeka reszta :)

Kudłaty156 - 2019-03-30, 19:04

Cześć!

Prac ciąg dalszy. Skrzynia już zalana olejem. Przyszedł czas na blacharkę, niestety w tamtym roku zdążył przerdzewieć wahacz z prawej strony i odstawiłem malucha, przy wymianie oczywiście wyszło coś jeszcze... ale po kolei

stare vs nowe



Nowy pomalowany ładnie epoksydem, bo jak wiemy nowe części rzemieślnicze są malowane jakimś "szprajem" który od razu odpada... wyczyszczone, odtłuszczone, pomalowane NOVOLEM :) potem pójdzie baranek żeby nie poharatało od kamieni :)



No stare niestety już strawione przez rudą



Przy okazji... do wymiany a w zasadzie do wspawania gniazdo sprężyny :(



Po prostu przy wyciąganiu zaczęło się sypać jak to w maluchu, teraz panowie pytanie. Zamówiłem już sobie do wspawania miskę, tylko teraz tak czy miska ma być wspawana pod kątem czy po prostu wyżarła rdza i tak wysadziło gniazdo? To znaczy, od strony środka jest przyspawana normalnie do budy natomiast od strony koła jest jakby dospawana wkładka tak jakby... Nie wiem może ktoś już w tym dłubał. W książce Klimeckiego nic takiego nie znalazłem... będę jakby coś patrzył po drugiej stronie.

No tak że na razie wygląda to tak :)




To tyle, reszta w następnym tygodniu :)

Kudłaty156 - 2019-04-06, 22:19

No i nadszedł kolejny weekend prac ciąg dalszy...
Gniazdo sprężyny dotarło, ale oczywiście pół podłogi było do wycięcia... bo ruda zaczęła żreć jak szalona. Przy okazji kawałek nadkola i w ogóle...



No ale do rzeczy...

Podłoga pod gniazdem wycięta bo przegniło i wspawana...
było


stara miska vs nowa :)



i ponawiercane otwory pod nowe "zgrzewy"




oprócz zgrzewów oczywiście przyłapana po bokach i od wewnątrz i teraz jest tak :mrgreen:




Spawanie od spodu to masakra... podziwiam ludzi którzy potrafią, ja nie potrafię... ale jakoś to poszło. No gniazdo ok, teraz czas przyszedł na wyżarte nadkole. No to jedziemy od było...



w trakcie przymierzania, wycinania i spawania



jest...



Teraz czas na małe porównanie :)

stare vs nowe... nowy wahacz pomalowany epoksydem a potem pokryty "barankiem" bola.



Sprężynki zakupione od Śnieżka, tu mała fotka dla porównania oryginalnych względem "progresywnych" :)



Wszystko już na miejscu, niestety o 21 nie chciało mi się już cykać fotki. Nieodzowna była oczywiście pomoc taty przy zakładaniu, 4 ręce to nie dwie, a dwie głowy to nie jedna :) Teraz druga strona... będzie się działo, ale tam gniazdo zdrowe nie trzeba będzie ciąć i spawać. Sorki za przydługie relacje, ale foty są z dysku google więc nie znikną na pewno a może kogoś temat zainteresuje, albo i ja będę sobie chciał coś przypomnieć.

No to hej!

Majonez - 2019-04-06, 23:46

Dobra robota :) , powodzenia z drugą stroną .
Nikita - 2019-04-07, 10:18

No i super :) bardzo chętnie zobaczę jak wysoko stoi na żywo na tych sprezynkach
Ja się boję co wyjdzie jak za elegancika się wezmę 😁😋

Kudłaty156 - 2019-04-13, 23:17

No panowie, może już nie długo :) Na razie druga strona leci...

No lepiej to wygląda niż poprzednio, nie ma co :)



Wycinanki i malowanki...



Potem spawanie i szlifowanie, pomoc i porady taty niezastąpiona :) Co 2 głowy to nie jedna... A tu już pasowanie nowego kawałeczka blaszki...



Nie robiłem już zdjęć spawania gniazda sprężyny. Niemniej, "zgrzewane" na kilka otworów i spawy naokoło. Pasowanie przy pomocy kartki papieru, metrówki i różnych dziwnych rzeczy... no cóż, artysta blacharz :D Niestety mamy piękną zimę tej wiosny. Garaż nieogrzewany, trzeba się jakoś ratować. Kurczaków nie ma za to jest cieplutki epoksyd :)





Tak to na dziś wygląda... jutro jeszcze delikatne poprawki epoksydu, potem smarowanie spawów, epoksyd i baranek. No... lecimy dalej z tematem :) Oczywiście ktoś może się czepiać, że spawy nie doszlifowane... ale kurcze majówka się zbliża, a to i tak pod spodem, przetopy dobrze trzyma się elegancko, solidne jak skała wzmocnienia wspawane. Pacjent przeżył :)

Kudłaty156 - 2019-04-22, 12:25

Cześć tylna zakończona. Wszystko zaspawane, wszystko ogarnięte, pomalowane, zabezpieczone i poskładane. Niestety przy okazji urwała się linka ręcznego. Dobrze, że teraz a nie w jakiejś sytuacji awaryjnej. Na szczęście miałem zapas i wygrzebałem linkę gdzieś z czeluści warsztatu. Założona. Tu jeszcze fotka z urwaną linką...



No to teraz bohaterowie dzisiejszego posta.



zregenerowane zwrotnice, amortyzatory KYB, resor włoski i drążki do magla, których nie widać na zdjęciu. Oczywiście fajnie byłoby mieć amorki Krosno, ale nieosiągalne są dzisiaj, a na kayabach też trochę pojeździ, zobaczymy jak to wszystko będzie współpracowało z resorem. No to bierzemy się za wymienianie... Maluch do góry



WD40 w łapę i na zardzewiałe nakrętki! :mrgreen: tak wyglądają hamulce po 2 latach eksploatacji :)




przetrzeć z kurzu szczęk tarcze kotwiczne i wszystko jak nowe :) No to odkręcamy dalej...

Stare amorki vs nowe amorki...

Nie jest tak źle jakieś wykwity rudej są, trzeba będzie poprawić, ale to już po majówce.


nowe drążki z mototechniki, polecam dość dobre jakościowo, u mnie wytrzymały sporo trudów... hmm z 7 lat je już mam i w sumie nadal nie są w złym stanie, tylko w jednej pękła gumka :)



No i tak, żeby nie było za różowo, zorientowałem się, że tarcza kotwiczna, ta nowa malowana jest krzywa... Tak nowa tarcza jest krzywa... Przez to szczęka źle układa się na bębnie... przestroga dla Was wszystkich! Sprawdzajcie wszystko! No nic trzeba było wygrzebać starą tarczę i troszeczkę odnowić. Oczyszczanie z rdzy...

a tu już po epoksydzie...

No i pomalowane kolorowo, bo ja już coś robić to porządnie, żeby pasowało do wszystkiego a nie ...


No i wszystko już zamontowane teraz tylko wrzucić silnik ze skrzynią i pojechać na zbieżność, ale to jutro popołudniu :)

Hej!

Nikita - 2019-04-22, 15:47

No szykuj szykuj bo już niedługo trochę drogi nas czeka 😁
Kudłaty156 - 2019-05-14, 23:05

Cześć!

W sumie od majówki trochę czasu minęło, ale dopiero teraz mamy chwilę czasu, żeby coś napisać... W końcu też udało mi się opanować dodawanie miniaturek :P Tak daaawno z tak zaawansowanymi cudami jak php nie miałem do czynienia... eh człowiek wszystko zapomina... Zaczęliśmy we czwartek o 14:25 w Rzeszowie. W Dębicy spotkaliśmy się z Nikitą i jego panią pilot :) Chwila pogaduszek i ruszyliśmy w trasę. Po drodze, jak to po drodze trochę usterek, ale cytując klasyka "chociaż kaszlał, ciężko stękał, był jak skała i nie pękał" :) Malutkie zdjęcie z mostu pylonowego nad Skawą w okolicach Suchej Beskidzkiej... czyli już niedaleko, jeszcze kawałek...



Przybyliśmy na miejsce między 19 a 20. Domek nr 1 już majówkował ;) Niemniej zarejestrowaliśmy się i dostaliśmy zestawy startowe. Do ciasteczek dopadł nasz teamowy ciastkożerca, czyli moja pani pilot - Karolina :)



Swoją drogą - ciastka super! Dzięki Panowie :mrgreen:

Cóż ośrodek cichy i spokojny, oprócz nas było jeszcze kilka załóg.



Cóż po długiej podróży siedliśmy na balkonie, odpaliliśmy grilla, otwarliśmy napoje aspirujące do miana wyskokowych i zaczęliśmy majówkę :) Komary gryzły tylko Karolę... więc my mieliśmy spokój. Potem tylko do wyrka i spać :) No niestety komuś zachciało się o 4:30 iść nad jezioro... i ten ktoś wyciągnął brutalnie nad to jezioro Kudłatego... przynajmniej widok był ładny, ale ciepłe wyro i tak lepsze :)



Piątek, piąteczek, piątunio z Rezerwą! Pogoda była jaka była. No ale cóż, jedziemy na rajd. Zadania w tym roku były naprawdę spoko, ciekawe miejsca, Panowie wszystko fajnie zaplanowali, maluchy, przynajmniej nasz nie miał wielkich problemów na trasie z wyjazdem pod górki. Jedynie mgła w niektórych miejscach była deczko stresująca. Nie wiem czy akurat my trafiliśmy na takie mleko na Białym Krzyżu za Szczyrkiem, że człowiek nie wiedział czy trafia jeszcze w czarne, czy już haczy pobocza :mrgreen: w związku z czym prędkość zmalała do poziomu "nie wiem, czy jadę, czy stoję" :roll: No ale za daleko wybiegłem przed zdjęcia... Skocznia w Szczyrku:


Po wyjechaniu, szczęśliwym odgadnięciu drogi do Tomka i zjechaniu z góry za Szczyrkiem trochę można było rozluźnić poślady... mgła została za nami, przed nami tylko deszcz... No na szczęście oponki i wreszcie porządnie ogarnięta geometria dała o sobie znać. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Malacz na mokrym prowadzi się teraz o niebo lepiej. No ale czas na Skocznię Adama Małysza ;) Kto za młodu nie dmuchał w telewizor i w 2001 i 2002 nie krzyczał "leć Adam leć" ten nie wie co stracił. Eh te czasy "małyszomanii" i Szaranowicza drącego mordę... O a tu jedna z odpowiedzi...



Po drodze szukając pewnego mostu w prawo... Trochę się kilometry na liczniku rozjechały, nie wiem czy to nam, czy polderowi organizatorów... Zaparkowaliśmy pod pewnym sklepem, a obok sklepu ot tak ciekawie przystrojony dom:



Co autor miał na myśli? Tego nawet najstarsi Indianie nie wiedzą :)

Po wielu trudach, podjazdach, mgłach, zadaniach, nawiedzonych szpitalach (z posągiem dziewczynki trzymającej rozrusznik do malucha starego typu na linkę), skoczniach i innych przygodach dotarliśmy na koniec :)



Powrót do bazy był spokojny, nic ciekawego się nie zdarzyło. Lecieliśmy jakąś fajną 2 pasmową drogą, nie wiem jaką, google tak kazało, a maluch osiągnął pierwszą podświetlną z góry :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Rozpaliliśmy grilla i z nowo poznanymi ludźmi - Pozdrowienia dla Krzyśka (Krystian126) z Moniką, Kamila z dziewczyną i kolegi Roberta! No i oczywiście naszej ekipy podkarpackiej czyli Nikity z Renatą :P czekaliśmy cierpliwie na ogłoszenie wyników umilając sobie to oczekiwanie sączeniem napojów aspirujących do miana wyskokowych oraz wcinając kiełbachę :D No cóż, pochwalić się trzeba... Państwo Kudłaci 2 miejsce w tym roku... ale, ale... to nie tylko zasługa kierowcy i pilota, ale także wozu, który nie zawiódł!

Sobotni poranek był trochę ciężki... krajobraz ośrodka nieco się zmienił :) chodzi o ilość maluchów oczywiście... nie żeby coś... - Pozdrowienia dla wszystkich chorujących na chorobę dnia poprzedniego ;) Na szczęście pogoda dopisała :)



Korzystając z dość spoko pogody wybraliśmy się na rowerki wodne. Polecamy wszystkim! Kudłacz sternik... w pomarańczowym kaftanie bezpieczeństwa... nie wiem dziwnie przypomina mi dzisiejsze kurtki prezentowane w działach damskich... znaczy męskich... a na drugiej focie banda Krzyśka, szykująca się do abordażu :P



Południe, szybkie oględziny autka i jazda na tęczę! Pamiątkowe fotki z trofeum i ciekawe zdjęcia Kapsla :)




No i to tyle REZERWIŚCI, do zobaczenia za ROK... albo i wcześniej!

Pozdrawiają Państwo Kudłaci :)

Nikita - 2019-05-14, 23:23

Cytat:
Komary gryzły tylko Karolę


A wszystko przez to że bała się strażnika wiszacegona na nitce i trzeba było go wygonić :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Krystian 126 - 2019-05-15, 08:56

Przed majówką Kudłaty się napracował ,Majówka była super, nawet nie sprzyjąjącą pogodę w pierwszy dzień wynagrodził super rajd i oczywiśćie mega ekipa nowo poznanych miłośników maluszka (Kudłaty 156 + Karolina, Nikita + Renata, Robert "Szaleniec1), napewno w tym roku zorganizujemy jeszcze spotkanie i wspólny wyjazd aby po wspominać stere casy :P
Jareg - 2019-05-15, 13:52

ooo widze że nawet moje KSW się załapało na fotkie :E
Cytat:
Swoją drogą - ciastka super!

oo i z tym się muszę w 100% zgodzić, ciastka od xemup zajebiste :twisted:

grzesiol - 2019-05-21, 21:47

Jaką mają wysokość te progresywne sprężyny? Masz foto jak stoi auto na nich?
szaleniec1 - 2019-05-21, 22:39

ten czerwony pod daszkiem po prawej stronie naprzeciw Nikity z niebieskim pasem stoi na progresywnych wiec mozesz sobie zaobserwowac :mrgreen:
Kudłaty156 - 2019-06-12, 08:46

Cześć, dawno nie zaglądałem tutaj, ale to z powodu zmian w życiu zawodowym i trochę osobistym... jak to mówią, jakby się dało dobę z 24 do 36 przynajmniej powiększyć to by było dobrze...

Co do pytania Kolegi grzesiol to nie mam niestety fotki jak się to już wszystko ułożyło, ale tutaj zaraz po założeniu, jeszcze na przodzie z ori resorem. Powiem tylko, że po przejechaniu majówki tył jeszcze trochę siadł. Wrażenia z jazdy? Hmm dobre, powiedziałbym nawet bardzo dobre. Jeździć się da po wertepach, nie jest tak nisko żeby nie przeskoczyć przez progi, choć wiadomo, to już nie gazela i trzeba przywolnić, ale spokojnie się śmiga przez progi i większe doły, a ogólnie jazda w moim odczuciu poprawiła się bardzo.



Pozdrowienia!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group